wtorek, 6 marca 2018

Wizyta w Kajetanach

Kajetany - wizyta w Lutym.

Kochani, nie było nas tyle czasu na blogu. Wybaczcie. 
Ale ostatnio jak zaczął się Nowy Rok to sporo się dzieje u nas.
A to choróbsko, a to wyjazd a to tamto i siamto, ciągle coś. 
Więc, jesteśmy zabiegani. Totalnie zabiegani.
Będę co jakiś czas pisać, ale nie często. 

Bartuś miał mieć drugie kontrolne ABR w Kajetanach, w grudniu. Z powodu choroby musiałam przełożyć i był termin na Luty. I znów dopadło choróbsko - zapalenie oskrzeli od katarku.
I termin o dziwo szybszy, bo za 2 tygodnie. Udało się! Ominęliśmy choróbsko po antybiotyku.

Szymek również wybrał się z nami. On w tym czasie miał ostatnią wizytę kontrolną z procesorem plus ustawienia programu. I wszystko wsio naj działa i ustawiony program, lekko zmieniona ale jest. Kolejna wizyta za ponad rok czasu, bo dopiero w czerwcu 2019 roku. Już częściej nie trzeba jeździć. 



Tu w oczekiwaniu już na salę, po przyjęciu w rejestracji Bartusia. 


A żeby nudno nie było to wyglądało też tak.
Szymek udając, że rozmawia z kimś przez telefon - wspomniał, że dzwoni do Babci.B ( do mojej mamy ). Opowiadał, że jesteśmy na miejscu, że czekamy, że wszystko jest dobrze.
A Bartuś to ciągle jest naładowany energią, jego jest pełno i nigdy się nie męczy. 


I tak właśnie wygląda badanie ABR. To znaczy, na zdjęciu akurat jest przed badaniem. Ale w ten sposób, naklejają taśmy. I w trakcie badań podłączają do tych plasterków plus głośniki. 
No i wynik był jaki był, chociaż tego się spodziewałam, że tak będzie.
Na lewe ucho wyszło mu 80dB, prawe 95dB już z poprzedniego ABR. W trakcie badań w lewych uchu nie wykazało wyników - płyn w uszach - powodem mogła być infekcja, w której on przeszedł. A był chory - przypomnę, że miał zapalenie oskrzeli, co powodem był katar. 

Zatem czekamy już na list - czy zakwalifikował się. 
Decyzja dla rodzica była trudna - bo wynik nie pokazał nam tak jak być powinno, bym mogła w 100% pewności zgodzić się na implant. Jeszcze mamy czas, ale myślę, że nie ma co się zastanawiać. 
Widzę to po obserwacji Szymka. Dzięki urządzeniu jak procesor mowy - jego mowa rozwinęła się do przodu. I dziś jest totalnym gadułą - buzia się nigdy nie zamyka. Ba, nawet śpiewa. :)

Tak właśnie, wyglądało wszystko.

Po wszystkim pojechaliśmy zjeść obiad, bo czekała nas długa podróż powrotna do Gdańska - około 400km :(.
Ale za to wiadomość dla Szymka, która ucieszyła bardzo. Obiecałam mu, że dostanie pieska. Zresztą ja zawsze chciałam mieć w dzieciństwie zwierzątko w domu - psa albo kota. 

Jest z nami pies. 
Jechał z nami do Gdańska. 


Nazywa się Rocky. Jest 3 miesięcznym psiakiem, toć to szczeniak - Shiz tzu.

Jesteśmy szczęśliwi! :)








środa, 13 grudnia 2017

Przepis na pierniki

Jak co roku na święta obowiązkowo w domu muszą pachnieć pierniczkami.
Uwielbiam ten zapach po ich upieczeniu. To jakie jeszcze są miękkie chwilę.

Podam wam przepis którego zawsze korzystam co roku. Wychodzą przepyszne.
* 1/2 kostki do pieczenia np Kasia (250g)
* 1kg mąki (6 szklanek) 
* 400g cukru pudru
* 400g miodu
* 2 jajka
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 2 opakowania przyprawy do piernikow (40g)
* ewentualnie dla koloru można dać 2 łyżeczki kakao 

Wszystkie składniki ze sobą łączymy. Wymieszamy, wyrabiamy, aż ciasto będzie gładkie i nie będzie się kleilo do rąk.
Rozwałkować o grubości 5mm i wycinać foremkami dowolnymi jakie macie dostępne w domu. Piec pierniki przez 8 minut w temperaturze 180*C.

Smacznego! 🤗

Ciasto przed upieczeniem. Foremki były z Pepco gdyby ktoś był ciekawy. Super sprawa.

Po upieczeniu wyglądają tak. A jakie pyszne. Mniam. 


Dziś udekorowalismy pierniczki. Lukier gotowy  z torebki w różnych kolorach. U nas zielony, różowy i żółty. Jako, że nie starczyło zrobiłam własny z cukru pudru. Posypki kolorowe. I gotowe.

:) 


Świątecznie

Święta, święta tuż tuż. 🎅

Uwielbiany klimat przez wszystkich Polaków. No może niektórzy nie lubią tego klimatu i nie obchodzą świąt.
Ale my tak.
Szymek, Bartuś, ja i tato moich dzieci.
Zaś tylko tato moich dzieci nie lubi jak trzeba każdemu kupić prezenty i myśleć o tym co i dla kogo ma być. Trudne? Prawda. Prawda boli.
Ja zawsze mówię, żeby już od września kupić na spokojnie po trochu prezenty. Ale jak to ja, nie zrobilam tak. Wydatki wtedy nam nie pozwoliły.
Były ważniejsze sprawy na głowie z wydatkami.

My już 5.12 ubieralismy choinkę.
Szymek już w oczekiwaniu na Mikołaja 6.12 czekał na prezenty.
Nie dostał rano, tak jak mówią tradycyjnie w buty. Nie. Znamy Szymka na tyle, że gdyby dostał rano, nie chciałby pójść do przedszkola. Dostał jak wrócił. Szczęśliwy :)


Choinka jest z nami już 3 lata. Bombki plastikowe odkąd był z nami Szymon. Było duże ryzyko na szklane. Są w większości plastikowe, drewniane, z czego jedna jest z papieru wykonana przeze mnie, hand made.

Zaś młody to istny lobuz. Zresztą on którego ja go nazywam to: chomiczek, łazik, szczypawka, gryzolek. Na szczęście nie interesuje się aż tak choinka, ale jest ciekawy,czasem ma takie spojrzenie żeby coś zbroic. Ale jednak mama nie pozwala, oj nie nie. Nie ma takiej opcji.



Tu w oczekiwaniu na Szymusia. Dziecko szczęśliwe. Dostali prezenty. Udane, trafione. Wciąż się bawi.
Ostatnio płakał. Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Pytamy się, co się stało i dlaczego płacze. Mówił, że chce samolot psi patrol. A chciał wieże psi patrol. To tato dzieci musiał pojechać do sklepu wymienić z wieży na samolot. Oh, te dzieci. Niezdecydowani.
Na gwiazdkę dostanie od nas samolot psi patrol. Niech się spełni jego marzenie.

Dzieciaki znów chorzy. Infekcja oczu, kaszel, katar-fontanna. Tato dzieci również. Tylko mama zdrowa. Mamy nie biorą zwolnienia jak to w reklamie było.
Chyba coś w tym jest.





poniedziałek, 4 grudnia 2017

Lista prezentów dla dzieci

Jeśli nadal nie wiecie co kupić dla swoich ukochanych dzieci.
Ja wam pomogę. Lista poleconych zabawek, które do dziś bawi się Szymek a czasem Bartek który dopiero się nimi zapoznaje a też zabiera Szymkowi. Wtedy zaczyna się kłótnia między nimi, że ten przeszkadza itp. Na pewno u Was też tak jest :)

A święta tuż tuż.

Mam chwilkę czasu by napisać co nieco na moim blogu.
Młody śpi. Starszy w przedszkolu, po długiej przerwie. Bo aż 2 tygodnie był nieobecny.

Za 13 dni roczek Bartusia. Uwierzycie? Roczek! A co dopiero był w brzuszku, pod moim sercem. Jak to możliwe, że dzieci nam tak szybko rosną i już pyskuja?

18.12 mamy druga wizytę do Kajetan w sprawie implantu ślimakowego. Na wstępie będą to tylko badania ABR. Zobaczymy jaki wynik będzie. W aparatach ma korzyści, przynajmniej ja tak to odbieram. Reaguje na swoje imię, słucha uważnie, odwraca się na dany dźwięk i skupia się.

No dobrze. Miała być lista prezentów ktore mogę szczerze polecać :)

Dla starszego dziecka 2-3 latka.
Książka do której zawsze sięga Szymon. Nie mamy całej autora książki. Uwielbia on i uwielbia mama. Wtedy mamy uśmiech na całego. 

Parking Fisher Price 2w1 plus w zestawie 2 autka. Bardzo fajne. Szymek i Bartek, oni uwielbiają się tym bawić. Minus jest taki, że taki duży parking się kurzy. Ale to nic, wystarczy zetrzeć i jest zabawa. 

Kolejka na pilot? Czemu nie. Można i tak. Szymek uwielbia kolejki drewniane a szczególnie te które mają magnes i można zrobić długa kolejke. Mamy z Lidla i te z Ikei. Pasują idealnie. 

Nie mam zdjęć zrobionych drewnianych kolejek z Ikei czy z Lidla. Wszystkie tory drewniane obojętnie gdzie kupicie będą pasować do Ikei, do Lidla, do Tesco i z Biedronki. Sprawdzone, więc śmiało można łączyć.
Teraz jest nowość w Ikei. Kupiliśmy takie coś, że można zrobić więcej torów z tym zielonym. Super sprawa. Szymek uwielbia bawić się w pociąg. 

Dywan z Ikei. Jeśli znajdzie się u Was fan auta, to dywan dla małego fana w samochody będzie idealnym prezentem. 

Jeśli uwielbia układać puzzle to polecam te z CzuCzu. Jest bardzo duża, bo 35. Szymek ma czasem trudności w to układać, ale jak z Mamą to z mamą nie ma problemu. Zaś dobrze idzie mu te z 15 elementów, te z ramka. 


Kolejny pomysł na prezent to te autka z Lidla. Szymek ma niebieski, Bartuś czerwony. Będzie dobra i dla 3 latka i dla rocznego chłopca.

A teraz co mogę polecać już dla chłopca rocznego.
Książka z grzechotka? Może już nie dla roczniaka ale dla młodszego już jak najbardziej tak. Bartek nie ma jeszcze takiego zainteresowania z książką. Musimy jeszcze z tym poczekać. 

Bardzo fajna sprawa. Karty kreatywne z Fisher Price. Dopiero wczoraj kupiłam i szczerze jest bardzo fajna. Mozna układać i uczyć dziecko kolory, kształty itp. 

Jeśli wasze dziecko jest na etapie nauki chodzenia to polecam chodzik/pchacz z Fisher Price zebra. Ma światełka, muzykę i nauka liczby oraz alfabetu. Nie za głośna i nie ma problemu by dziecko się w jakiś sposób przewróciło. Koła są bardzo mocne i takie jakby powiedzieć hamują szybko :) 

Tu podobnie jak z chodzikiem. Tym razem jeździk tej samej firmy. Ciężko było taka znaleźć. Musiała to być poprzednia seria z tamtego roku lub wcześniej. Udało mi się znaleźć używana w stanie idealnym. Jest muzyka i dźwięki. Koła podobnie jak z chodzikiem. 

Tu ciekawa sprawa. Nie sądziłam, że to będzie duża zabawka. Zielony po naciśnięciu głowy jedzie. Żółty zmienia mimike buzi i również muzyka. 

To pewnie wszyscy znają. Arka Noe z Dumel Discovery. Wszystkie zwierzątka po naciśnięciu wydają dźwięk i krótko wierszyk, pianinko. Polecam :) 

Jeśli jeszcze będzie coś co polecam, na pewno będę pisać.

A zatem wasz wybór duży.

Buziole ❤️

wtorek, 7 listopada 2017

Aparaty słuchowe Bartusia

Minęło kochani sporo czasu.
Ostatnio czas nie pozwala mi zasiąść na spokojnie bym mogła cokolwiek pisać na blogu. U nas ciągle coś się dzieje. A to ja chora, a to dzieci chorzy, a to załatwienie papierów, a to przedszkole i tak w kółko. Takie uroki macierzynstwa, bycia mama.

Bartuś w wieku 9 miesięcy dostał swoje pierwsze aparaty.
Trwało to długo. Ponieważ, mieliśmy kolejne ABR we wrześniu aby potwierdzić to jaki ma ubytek słuchu jeszcze raz. Po urodzeniu Bartusia obustronnie wyszło 60db. Zaś kolejne już po wizycie w Kajetanach w sierpniu ma 70-80db. We wrześniu nie udało się wykonać już badania do końca. Teraz znów idziemy niebawem i oby już się udało.
Zatem już 18.12 mamy kolejna wizytę w Kajetanach w celu kwalifikacji na implant ślimakowy. Jeśli się okaże, że słuch się pogorszył to nie będzie się co zastanawiać.



Mamy oba Otticony sensei w kolorze niebieskim. 
Czy nosi chętnie aparaty? Średnio. Do dziś ściąga cały czas. Walczymy by tego nie robił. Na szczęście nie jest tak źle. Słyszy ślicznie w aparatach, odwraca się gdy słyszy swoje imię, słucha uważnie w pełnym skupieniu, słyszy z zaciekawieniem tego co się dzieje wokół niego.

Czekamy na dalsze efekty. Rehabilitacja i jeszcze raz rehabilitacja a będzie cudownie.
Wszystko w swoim czasie.

Jeśli twoje dziecko nie słyszy a nie ma tych efektów które byś chciała lub chciał mieć to nigdy się nie poddawaj. Na to potrzeba czasu.
Miałam tak z Szymkiem. Widziałam jak mojej siostry synek, również w tym samym wieku co Szymek, porownalam, że ten już mówi a mój nie. Nie. Nie można tak. Każde dziecko ma prawo rozwijać się w swoim tempie i w swoim czasie a szczególnie dziecko z wadą słuchu.
Szymek dziś ma 3.5 latka i buzia nigdy mu się nie zamyka. To wróży dobrze. Rozgadal się nam bystry chłopak. Dlatego zaufajcie swoim logopedom, rehabilitacji i cwiczcie dużo z dziećmi, rozmawiając dużo w różne tematy a dziecko zacznie załapać słowa itp.
Szymek nawet potrafi mnie zaskakiwać mówiąc nowe słowa.
Wierzę, że będzie podobnie z Bartkiem. I wierzę, że będzie tak samo z waszymi dziećmi.

Buziaki 

Quinny Zapp xtra2 - opinia o wózku

Quinny Zapp xtra2. Taki wózek mamy obecnie. Musieliśmy zmienić już w tym roku, zresztą już na początku nowego roku. W lutym. Udało mi się sprzedać Grander Tutek Play 3w1.

Dlaczego ta zmiana?

Otóż to, dostaliśmy w prezencie nowe auto. Poprzedni był już nie do użytkowania, ze względu na to, że w każdej chwili mógłby się zepsuć. A mając dzieci jest zbyt niebezpieczne. Zresztą ja sama czułam się niebezpiecznie jeżdżąc starym i to 20 letnim autem.
Zmiana wózka było to duże wyzwanie dla mnie. Był ogromny wybór wózka. A na pewno postawiłam sobie wiele punktów czego oczekuje.

1.  Cena na pewno nie przekraczała do 1000zl. Nasza spacerówka kosztowała ponad 900zl na allegro- quinny zapp xtra2 - Blue pastel.
2. Na pewno aby siedzisko było przekładane tak abym mogła zmienić kierunek jazdy przodem czy tyłem.
3. Składanie wózka. Aby nie był na tyle skomplikowany, lecz prosty i wygodny a też szybki. Po składaniu naszego wózka jest mniejszy i pasuje idealnie do naszego bagażnika, małego auta.
4. Żeby wózek był wygodny i lekki. Waga wózka to 9.3kg. Nie tak źle. Jest lekki i prowadzi się bardzo fajnie.

Czy wózek jest wygodny? Czy nadaje się na drogę bardziej nie asfaltową np na wsi? Czy łatwo ściąga się materiał do prania? Czy koła są halasliwe podczas jazdy?
Wózek jak najbardziej mi odpowiada, jest bardzo wygodny dla mnie jak i dla dziecka. Wózek jest kubełkowy, przed zakupem nie wiedziałam, że to rodzaj kubełkowy 🙈.
Czy nada się na wieś? Myślę, że tak. Jeśli droga jest utwardzona to jak najbardziej nada się na wieś, testowana na drodze polnej u moich rodziców.
Materiał łatwo się ściąga do prania. Zaś do założenia z powrotem wymaga poświęceń.
Koła. Mnie nie przeszkadzają. Można się przyzwyczaić.





Jest opcja również rozłożenia wózka na płasko i pół płasko.

Czy żałuję, że kupiłam taki a nie inny wózek?
Nie. Jestem. Bardzo zadowolona z mojego wyboru. Spełniał moje oczekiwania takie jakie powinno być na mojej liście. Jedyny minus jaki może być to hamulce.
Co z hamulcami? Strasznie ciężko trzeba nacisnąć blokowanie i odblokowanie. Ale to jest do przeżycia. Nie używam hamulców sporadycznie, więc u mnie takiej potrzeby nie ma. Gdy nadejdzie potrzeba muszę się męczyć i wczuć się, by zablokować.
A tak to z całego serca polecam. ☺️

Dziś Bartuś ma prawie 11 miesięcy. Niebawem będzie wielka impreza. Roczek. Rośnie nam duży chłopak jak na drożdżach. 

Buziaki 

czwartek, 27 lipca 2017

Bostońka - wirus

Bostońka... choroba czy wirus?

Jak się objawia? Czy jest na to lekarstwo? Przebieg i leczenie.

Wirus a może raczej wysypka bostonska złapała mojemu mlodszemu synowi 7 miesięcznego. 
Pierwsza moja myśl w której zauważyłam zmianę na stopach - uzarlo mu coś.
Następnego dnia miał ich znacznie więcej i był mocny płacz w nocy.
Po tej akcji z narzeczonym sprawdziliśmy szybko materac. Nic nie ma.
Wysłałam poniższe pierwsze zdjęcie do siostry - co to jest? Ona: wygląda jak bostonka.

I co dalej?
Poszliśmy szybko do lekarza żeby potwierdzić czy faktycznie to bostonka bo z dnia na dzień było coraz gorzej a on biedny cierpiał. Ja nie byłam w stanie mu pomóc. Płakałam razem z nim.

Zaczęło się od czerwonych krostek z którymi można łatwo mylić się z ukazeniem przez owady.
Mały miał we wtorek szczepienie - jeszcze w okolicach intymnych miał czerwone miejsca.
W środę cała wysypka po całej stopie.
Stan podgoraczkowy, brak apetytu, płacz - ciągle był niespokojny, na rękach się uspakajal, mocno tarl swoimi nóżkami co efektem mu bardzo i to bardzo musiało swedziec.
Padło potwierdzenie - bostonka. Nie dość, ze biedak miał je jeszcze w gardle. 😰

Niestety na tą chorobę nie ma lekarstwa. Dziecko musi z tym trochę męczyć. Musimy zaczekać aż samoistnie zejdzie samo.
Na zalagodzenie bólu zalecono nam paracetamol i tantum verde.
Stosowalam jeszcze fenistil żel by móc pomóc zalagodzic ból. Szczególnie jak szedł spać - smarowalam. 
Po zakończonej tej strasznej choroby skóra schodzi. Smarujemy kremem tłustym clobaza.
Czy kąpać? Tak. My kapalismy małego w chłodnej wodzie bez żadnych płynów do kąpieli. 

Jaki jest czas tej choroby? Nie wiem. Nam wyskoczylo w środę w zeszłym tygodniu, dziś mamy czwartek. Więc praktycznie w tydzień się męczył. Stopa bardzo długo - tydzień. Gardlo/buzia około 5 dni.


Pierwszy dzień wysypki wirusowej 

Po kilku godzinach było ich zdecydowanie więcej i mocniejsze czerwone krosty.

Kolejny dzień. Wysypka na całym ciele. Znacznie mniejsze czerwone krosty niż stopa i buzia.


Jak widać, stan stopy u dziecka jest widoczna dość mocno. Powstały w niektórych miejscach pęcherzyki.

Zasypana buzia.

I tu. Pęcherzyki. W dotyku nic przyjemnego.

Kiedy ten wirus daje po sobie znać, ze jest bliski końca? 
Pozostawia po sobie brązowe skórki po pecherzykach.


Zdjecie z wczoraj.
Skóra schodzi na każdym palcu u stóp. 

Dziecko już jest uśmiechnięte. ☺